czwartek, 19 czerwca 2014

kruk, gawron a może kawka? - przyroda pod lupą

Dzisiejszego dnia postanowiliśmy poznać ptaki mieszkające w "naszym" pareczku, pięknie zdobiące parapety okienne na biało jeśli przyjdzie nam do głowy dokarmiać ptactwo wysypując mu okruchy za okno. Postawione pytanie, kruk, wrona, gawron, kawka?


Zdecydowanie są to kawki - a po czym poznaliśmy?
 
Bazą naszej wiedzy była książka P. Wajraka "Zwierzęta Wajraka" którą ujrzałam u Ilony i wiedziałam, że tą pozycję mieć muszę. Przy okazji polecam film P. Wajraka "Dziobem i pazurem" w którym uwiecznione zostały sceny z życia ptaków Polski pn - wsch. Mimo drastycznych scen z polowań są też sceny nastrojowe poświęcone wychowywaniu młodych. Obejrzeć można przykładowo tu.

No ale wracając do rzeczy ;)



Książkę pokochałam od razu - przy okazji jeśli ktoś by znał równie ciekawą pozycję o roślinach bylibyśmy wdzięczni.
   



Kawka - ptak towarzyski, mieszkający w koloniach, zamieszkujący tereny zaludnione przez człowieka. Kolonia kawek posiada swoistą hierarchię dzielącą kawki na bogate i biedne, a każda kawcza kolonia ma swój własny język, którym się posługuje. Długość ciała to ok. 30 - 33cm.

jaja złożone przez kawkę                  
fot.źródło internet


Gawron - 47cm długości ciała. Czym się różni od wrony?? Wrony są w Polsce szaro - czarne natomiast gawron jest cały czarny. Stadom gawronów dość często towarzyszą kawki (i syn zauważył, że są pomieszane u nas w pareczku;) Niestety od malucha lubił ganiać te biedne ptaszyska ... Na zimę większość tych ptaków odlatuje by ponownie u nas zawitać w marcu.


fot.internet
gawron
 Kruk - największy, z czarnym dziobem, zamieszkujący tereny otwarte, żywiące się wszystkim dzięki czemu w pewnym sensie oczyszczają nasze środowisko. W lutym rozpoczynają okres godowy więc będąc w lesie macie duże prawdopodobieństwo ujrzenia tych potężnych ptaków. Rozpiętość ich skrzydeł osiąga 120cm.

fot.internet
kruk

wpis powstał jako jedna z kosteczek projektu Ilony z Kreatywnym Okiem



sobota, 14 czerwca 2014

spacer po parku - przyroda pod lupą

Zainspirowana projektem "Przyroda pod lupą" zabrałam moje dzieci na spacer do parku w celach nie tylko rozrywkowych gdzie wyszalały się na placu zabaw ale również i przyrodniczych.


Spacerując po naszym pareczku przyglądaliśmy się roślinności i zwierzątkom, którymi były muchy i inne denerwujące owady ;)
Na co zwróciłam uwagę dzieci?
Córka obowiązkowo zbierała kwiatuszki ;)
Zaczęła od stokrotek których na naszym placu zabaw jest całkiem sporo ;)


"Kwiatki bratki i stokrotki,
dla dziewczynki, dla Dorotki,
kolorowe i pachnące,
malowane słońcem" ;)



brodawnik zwyczajny




bukiecik kwiatków łąkowych


A tutaj postój na dłużej


babka zwyczajna - szerokolistna, którą karminy różne gryzonie domowe;)
Ma wiele korzystnych właściwości dla nas - ludzi.
Znane wszystkim działanie babki na skaleczenia, odparzenia, wspomaga gojenie się ran. Ponadto babka ma zastosowanie w syropach na kaszel, ma działanie łagodzące na układ trawienny, oczyszcza organizm z toksyn, i działa korzystnie na naszą skórę.
Aby uzyskać sok z babki należy ją zmiażdżyć - na pewno z synem spróbujemy ;)






Korzenie potężnych brzóz - to dzięki korzeniom drzewo czerpie wodę i składniki odżywcze.


Brzoza w świetle słońca ;)

Guz brzozy (grzyb), liście i sok mają działanie lecznicze. Wczesną wiosną robi się nacinki w drzewie by uzyskać, smaczny, orzeźwiający napój, który przyspiesza przemianę materii i wmacnia organizm. 
"Ja wiem" - mówi syn, "robi się dziurkę i wkłada kranik"
Tak, tak widział to u ciekawskiego georga;)
[Nie wiem czy wiecie ale guz brzozy (czyr - guz czarny) używany jest w medycynie ludowej jako lek przeciwnowotworowy. Befungin - starsze babki uważają za cudowny lek na poprawę stanu zdrowia.]
Oczywiście nie mogło zabraknąc soku z brzozy do wypicia więc matka zakupiła i dzieciom dała.
Malutka nie mogła się oderwać, dla syna smak był dziwny;)
Polecam każdemu, zwłaszcza schłodzony na upały.

(widziałam nawet w Biedronce, ale nie wiem czy jeszcze jest)



Idąc dalej napotkaliśmy okropnego chwasta, którego napar staram się pić codziennie - pokrzywę.
Rewelacyjnie oczyszcza organizm z nagromadzonych toksyn, działa pomocniczo przy alergiach,  przeciwdziała zatrzymywaniu wody w organizmie, oczyszcza układ trawienny. Świeże listki dodane do sałatek wzmagają apetyt.
Pokrzywa zawiera witaminy A, K, B2, C.
Najzdrowsza jest pokrzywa majowa.
Nie raz jako dziecko gdy poparzyłam się pokrzywą słyszałam tylko "będziesz zdrowsza;)"




liście mniszka lekarskiego nazywane mleczem
preparaty z mniszka korzystnie działają na układ odpornościowy 


A na zakończenie obejrzeliśmy liście kasztanowca i dębu (na zdj. dąb) z którego jesienią zbierać będziemy - żołędzie !

Wpis zainspirowany projektem Ilony z Kreatynym Okiem



Znajdziecie tam pozostałe uczestniczki projektu i ich warsztaty ;)

sobota, 24 maja 2014

zajączek - czyli co się stanie jak dziecku słodycza odmówicie ;)

- mamo, kiedy pojedziemy do babci?
- po wakacjach jak urlop będę miała
- ciekawe czy będzie tam zajączek
- ???
- on był taaaki pyyyyszny ....

No tak, jaby dziecko czekolady nie jadło, z utęsknieniem wspomina czekoladowego zajączka babci, którego ukradkiem podjadło jak nikt nie widział http://mlodamatkapolka.blogspot.com/2013/06/epizod-1-zasady.html?view=timeslide

A babcię pokarało, że dziecku zajączka nie dała ;) Stał jako ozdoba, stał biedulek z odgryzionym uchem aż go  robaki zjadły - poinformowała mnie babcia - wycieram kurze, patrzę a tam małe białe larwy z niego wychodzą - hahaha

piątek, 23 maja 2014

Dzień z życia matki ;)

Jeden dzień, taki zwyczajny, nijaki co poniektórzy myślą, że matka czasu ma aż nadto, więc dlaczego nie zrobione to to czy tamto? No dlaczego?
A no więc wstaje matka z rana jak ją dzieci zbudzą, czasem 7, czasem przed. No i co dalej? Sniadanie, ubranie, szukanie tego ubrania i walka z synem by się ubrał a nie gniótł świeżo wyprasowane ciuchy do przedszkola (jaki sens prasować?). No dobra ubrany stoi przed drzwiami i ciąga z klamkę nie potrafiąc ustać i poczekać. Matka się denerwuje bo jeszcze czupurka ubrać do końca. Ubrana, uh... A matka w bieliźnie biega, co ubrać na siebie pyta ? W szafce kocioł ale ubiera koszulkę, spodnie, buty - idziemy.
Jest 8. Przedszkole blisko. Po drodze fajna karuzela stoi, trzeba się pobujać przecież. Córka goni, syn za nią. Matka może sobie pogadać. Pokręciła dziatwę na karuzeli idziemy dalej. Czupurek się buntuje, jednak szybko się uspokaja. Pod przedszkolem próbuje uciec na huśtawki ale jestem szybsza;) Wchodzimy do środka - mamo co na śniadanie przeczytaj mi. Kata kata woła córka (mamy karty do czytników przy wejściu). Syn się przebiera - całe szczęście że upały więc tylko kapcie do zmiany. Zimą byłaby tu długa opowieść o tym jak się córka z matką pocą, a syn rozgląda po sufitach zamiast się przebierać. No ale lato w pełni, odprowadzamy więc z niunią brata do sali. Jeszcze buzi i malutka papa już macha. Innego dnia wpada do sali za bratem bawić się zabawkami, bo takie fajne. Ona też fajna, szybko zostaje otoczona przez krąg małych dziewczynek. "Nie osaczajcie jej tak" mówi przedszkolanka. Wszystkie stają więc przy drzwiach papa machać mojej niuni. Jeszcze papa dla kucharek musi zrobić i idziemy. Po drodze buju buju. Chwila postoju albo i nie. Idziemy do babci, chociaż na chwilę trzeba zajść bo czeka na wnusię swoją - imienniczkę zresztą. Zakupy. Zanieść je do domu. Bułka z marmoladą w rączkę do wózka z budki przy rynku (inych nie je. Zresztą moja córka wogóle chleba nie je ale to inna historia), no i piciu. Gdzie teraz? Plac zabaw. Idziemy. Max o 11 wracamy do domu, zupę gotować. Czasami i drugie, ale od tego jest tata. 12:00 Trzeba syna odebrać z przedszkola. Tak, tak szybko. 12:20 syn w domu, matka musi lecieć do pracy, córka śpi. Obiad w pośpiechu i poszłam. Czasami jeszcze córkę nakarm, bo "mama, mama", "jąćki", "cici". Trzeba uciec. Po drodze sklep czasami, bo coś słodkiego (matka uzależniona od czekolady przecież), i praca. Bez samochodu się poruszamy, całe więc szczęście, że wszystko blisko. Wraca matka z pracy - 21:30.
"Cici" - poczekaj rozebrać się muszę. Bajka dla syna przed snem? Czasami jest i bajka;)  Czupurek śpi. Matka może się umyć i zjeść. No ewentualnie film jakiś obejrzeć i spać!

Suma sumarum - w sumie to matka nic takiego nie robi. Owszem, mogłaby posprzątać, ugotować, ciasto upiec. Mogłaby i nawet to robi - jak ulewa za oknem i zimno, że się wyjść nie chce;) Innaczej mam tzw. obowiązki gdzieś - w końcu z córką czas też trzeba spędzić;) Niedługo i ona do przedszkola pójdzie i będę tak jak syna "całymi dniami widywała"....

piątek, 16 maja 2014

ups ...

Mama: Gdzie moja małpeczka?
Córka: Tiutaj (uśmiech na ustach)
Tata: Gdzie mój kwiatuszek?
C: Tiutaj
M: Gdzie moja żabka?
C: Tiutaj.
T: Gdzie moja księżniczka?
C: Nie wiem ( rozkłada rączki)

...

Pomyła matka podłogi, mokro. Ojciec mówi do córki by uważała bo się wywróci, mokro jest. Z raz się poślizgnęła, wstała i zaczęła biegać śpiewając "cio sie dzieje, cio sie dzieje" - i tak z 5 minut.
Popłakałam się ze śmiechu, ale szczerze mówiąc chyba to śmieszne nie było : /